Ryzyka związane z pisaniem pism sądowych z pomocą AI

Pisanie pism procesowych z pomocą sztucznej inteligencji jest dziś realną pokusą, ale wiąże się z konkretnymi zagrożeniami: AI potrafi zmyślać przepisy i orzeczenia, myli instytucje prawne, nie zna akt sprawy, nie odpowiada za skutki błędu i może doprowadzić do przegrania procesu, który był do wygrania. Narzędzie typu ChatGPT, Claude czy Gemini bywa pomocne przy porządkowaniu treści, ale nie zastępuje prawnika, a pismo wygenerowane bez kontroli merytorycznej może oznaczać prekluzję dowodową, koszty procesu i utratę roszczenia. Poniżej wyjaśniamy, gdzie dokładnie tkwi ryzyko i co zrobić, jeśli i tak chcesz wesprzeć się AI.

Halucynacje, czyli zmyślone przepisy i orzeczenia

Najpoważniejszy problem z modelami językowymi to tzw. halucynacje. Model generuje tekst, który brzmi profesjonalnie, ale nie zawsze odpowiada rzeczywistości. W praktyce oznacza to, że AI potrafi:

W postępowaniu sądowym to nie jest drobiazg. Powołanie się na nieistniejący wyrok osłabia wiarygodność strony, a sąd, który zweryfikuje cytat, nabierze dystansu do całego pisma. W sprawach zagranicznych zdarzały się już przypadki ukarania pełnomocników za przedstawienie orzeczeń wygenerowanych przez AI. W Polsce takie zachowanie po stronie zawodowego pełnomocnika może rodzić odpowiedzialność dyscyplinarną, a po stronie strony działającej samodzielnie, prowadzić do oddalenia powództwa lub apelacji.

W historii naszej Kancelarii spotkaliśmy się także z sytuacjami, gdy nasi Klienci przychodzili do nas z „gotowymi pismami” sporządzonymi przez AI, w których AI zasugerował złożenie pisma do sądu, który nigdy nie istniał. 

AI nie zna Twojej sprawy

Drugim zasadniczym ryzykiem jest to, że model językowy pracuje wyłącznie na tym, co mu wkleisz. Nie zna akt sprawy, korespondencji stron, treści umowy, protokołów rozpraw ani zeznań świadków. Wygenerowane pismo to często ogólny szablon, który pasuje do „typowej” sprawy, ale niekoniecznie do Twojej. Skutki bywają poważne:

Adwokat zaczyna pracę od analizy dokumentów i rozmowy z klientem. AI zaczyna od średniej statystycznej tego, co widziało w danych treningowych. To zupełnie inna jakość

Ryzyko utraty terminów i prekluzji dowodowej

W procesie cywilnym i karnym terminy są nieprzekraczalne, a moment, w którym zgłasza się twierdzenia i dowody, ma znaczenie strategiczne. AI nie pilnuje terminów, nie wie, kiedy doręczono Ci pismo i nie odróżni terminu materialnego od procesowego. Najczęstsze błędy, które widzimy u osób piszących z pomocą AI:

W sprawach gospodarczych prekluzja dowodowa jest jeszcze ostrzejsza. Pismo przygotowane bez świadomości tych reguł może faktycznie zamknąć drogę do udowodnienia własnych racji.

Mylenie instytucji prawnych

AI często myli pojęcia, które brzmią podobnie, ale mają zupełnie inne skutki. To jest miejsce, w którym brak wiedzy prawniczej u użytkownika spotyka się z pewnością siebie modelu i tworzy realne szkody. Typowe pomyłki obejmują m.in. nieprawidłowe zastosowanie wypowiedzenie umowy w sytuacji gdy należało od umowy odstąpić, mylenie nieważności umowy z jej bezskutecznością, mylenie skargi na czynności komornika z powództwem przeciwegzekucyjnym, a także mylenie środków zaskarżenia.

Wybór niewłaściwej instytucji to nie kwestia stylistyki. To może oznaczać oddalenie powództwa, odrzucenie środka zaskarżenia albo zasądzenie kosztów na rzecz przeciwnika.

AI uczy się głównie na prawie anglosaskim

Istotnym, choć rzadko dostrzeganym ryzykiem jest to, że popularne modele językowe były trenowane w przeważającej mierze na materiałach anglojęzycznych, pochodzących z systemu common law, czyli prawa anglosaskiego (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Australia). To zupełnie inny porządek prawny niż polski. W common law podstawowym źródłem prawa są precedensy sądowe, a rolą prawnika jest argumentacja oparta na wcześniejszych wyrokach. Polski system należy do tradycji kontynentalnej, w której fundamentem są ustawy, kodeksy i hierarchia aktów normatywnych, a orzecznictwo pełni rolę pomocniczą i co do zasady nie wiąże sądów w innych sprawach.

Skutki tej różnicy widać w pismach generowanych przez AI gołym okiem. Model potrafi budować argumentację typową dla amerykańskiego briefu: rozbudowane powoływanie się na „linię orzeczniczą” jako samodzielną podstawę roszczenia, przenoszenie instytucji, które w polskim prawie nie istnieją (np. discovery, punitive damages, class action w wersji amerykańskiej, equitable estoppel), albo formułowanie żądań w sposób obcy polskiej procedurze cywilnej. Zdarza się też, że AI próbuje stosować logikę precedensu tam, gdzie polski sąd oczekuje prostego wskazania przepisu i subsumcji stanu faktycznego pod normę prawną.

Praktyczny problem polega na tym, że nawet poprawnie brzmiące pismo może być merytorycznie obce polskiemu sądowi. Argumenty przekonujące w Londynie czy Nowym Jorku w polskim postępowaniu po prostu nie działają, a powoływanie się na konstrukcje nieznane Kodeksowi cywilnemu lub kodeksowi postępowania cywilnego osłabia, a nie wzmacnia, pozycję strony. Dotyczy to także prawa karnego, rodzinnego i administracyjnego, gdzie różnice systemowe są jeszcze głębsze, np. w zakresie zasad odpowiedzialności, postępowania dowodowego czy roli prokuratora i sądu. Z tego powodu treści generowane przez AI wymagają nie tylko korekty językowej, lecz przede wszystkim przełożenia na realia polskiego porządku prawnego, a tę pracę może wykonać wyłącznie prawnik znający krajową praktykę.

Ryzyko ujawnienia danych i tajemnicy

Pisma sądowe zawierają dane wyjątkowo wrażliwe: dane osobowe stron i świadków, informacje finansowe, dane o stanie zdrowia, treści umów objętych poufnością, a w sprawach gospodarczych często tajemnicę przedsiębiorstwa. Wklejanie tych informacji do publicznych modeli AI to realne ryzyko z perspektywy ochrony danych osobowych, zobowiązań umownych, a w niektórych przypadkach również odpowiedzialności karnej.

Trzeba mieć świadomość, że darmowe i konsumenckie wersje narzędzi AI często wykorzystują wprowadzane treści do dalszego trenowania modeli, co oznacza, że dane raz wklejone przestają być w pełni pod kontrolą użytkownika. Nawet jeśli dostawca deklaruje poufność, informacje przechodzą przez infrastrukturę, której nie kontrolujesz, a serwery zwykle znajdują się poza Europejskim Obszarem Gospodarczym, co rodzi dodatkowe obowiązki na gruncie RODO. Przedsiębiorca, który wklei do AI dokument objęty umową o zachowaniu poufności, może naruszyć zobowiązanie wobec kontrahenta i narazić się na kary umowne, niezależnie od wyniku samej sprawy sądowej.

Kiedy AI może pomóc, a kiedy nie

Nie chodzi o to, żeby zupełnie odrzucić te narzędzia. Sensownie używana sztuczna inteligencja może być pomocna w uporządkowaniu chronologii zdarzeń przed rozmową z prawnikiem, przygotowaniu pierwszej wersji opisu stanu faktycznego, którą i tak weryfikuje pełnomocnik czy też przeredagowaniu zbyt emocjonalnego pisma na język rzeczowy.

Zdecydowanie odradzamy korzystanie z AI bez kontroli prawnika przy: pozwach i odpowiedziach na pozew, apelacjach, skargach kasacyjnych, sprzeciwach od nakazu zapłaty, zarzutach od nakazu w postępowaniu nakazowym, pismach w sprawach karnych, rodzinnych i spadkowych, a także przy umowach i pismach o znacznej wartości przedmiotu sporu.

Jeżeli mimo wszystko zamierzasz wesprzeć się sztuczną inteligencją, warto wprowadzić kilka zasad:

Sztuczna inteligencja jest narzędziem, nie pełnomocnikiem. Może pomóc uporządkować myśli, ale nie zastąpi analizy akt, znajomości procedury i odpowiedzialności zawodowej. W sprawach sądowych koszt błędu jest zwykle wyższy niż koszt profesjonalnej pomocy prawnej.

Potrzebujesz wsparcia w swojej sprawie?

Jeżeli przygotowujesz pismo procesowe, otrzymałeś pozew albo zastanawiasz się nad wniesieniem środka zaskarżenia, zachęcam do kontaktu z naszą kancelarią. Ocenimy sprawę, wskażemy realne ryzyka i przygotujemy pismo dopasowane do Twojej sytuacji, a nie do statystycznej średniej.